W dniu wczorajszym byłem w referacie wpłacić pieniądze na wspomnianą w poniedziałek pielgrzymkę do Warszawy. Byłem przed godziną 11.00. Niestety musiałem poczekać trochę ponad pół godziny. Kiedy znów przybyłem na miejsce okazało się, że nie czekam sam, gdyż przyszła jeszcze koleżanka Ania oraz Wojtek- mąż Ewy.
Po wpłaceniu zabawiłem tam trochę. W miedzy czasie przybyli Adam, Tomek oraz Ania wraz z koleżanką.
Ksiądz Sarek oznajmił, że na dzień wczorajszy było zapisanych około 31 osób na 160 miejsc wolnych.
W tym miejscu pozwólcie że wystosuję apel do wszystkich niezdecydowanych. Zapisujcie siebie, swoje rodziny, kolegów i koleżanki bo naprawdę warto.
Za zachętę nich posłuży program tego wydarzenia.
Oto link
Z ważniejszych spraw byłem w urzędzie pracy. Sprawa wygląda dobrze, ale trzeba dużo się nachodzić i trzeba zrobić to naprawdę szybko. Byłem przedstawić ją dyrekcji pewnej biblioteki. Niestety moja propozycja spotkała się z odmową pomimo, że pod względem finansowym jest dla niej korzystna.
Mam nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie lepszy
Oprócz tego założyłem konto na naszej klasie. Zapraszam
Pozdrawiam
W czwartek odbyła się miesięczna oaza modlitwy. Jak zawsze na Eucharystii był obecny moderator Ruchu ks. Sarek, który mówił o wolności. Jak zaznaczył nie równa się ona ze swawolą, lecz oznacza odpowiedzialność za siebie i innych.
Następnie w kaplicy odbyła modlitwa dziękczynienia, prośby oraz przeproszenia za zło popełnione.
Spotkanie zostało poprowadzone przez Ewę, której pomagał mąż Wojciech. Nawiasem mówiąc to o nich pisałem w wpisie z pierwszego maja.
To co na pewno uderza jest niska frekwencja. Osób z oazy było by 5-6. Pozostałe 6-8 to osoby z mojej parafii, które przyjęły zaproszone moderatora wystosowane do wszystkich obecnych na mszy. Moderator mówił też o pielgrzymce do Warszawy w dniu 6 czerwca z okazji trzydziestej rocznicy pierwszej pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski.
Koszt jej wynosi 40 zł. Wyjazd o 5 rano, przyjazd o 1.00 w niedzielę.
Temat ten został podjęty przez księdza biskupa ordynariusza w osobnym piśmie, które czytane było w ogłoszeniach przed zakończeniem niedzielnej Eucharystii.
Oto link do tego pisma.
Jeśli ktoś szuka więcej wiadomości o nadchodzącym wydarzeniu znajdzie je tu
Pozdrawiam
Ostatni weekend spędziłem u rodziny koło Staszowa.
Wyjechałem wraz z rodzicami w piątek, a przybyłem w niedzielę.
W trakcie tych dni grałem z moimi kuzynami i ich kolegami w piłkę nożną i siatkówkę.
Oprócz tego byłem w firmie sprzedającej kostkę brukową. Gdzie mój ojciec dokonał zakupu wyżej wymienionego towaru celem zrobienia podmurówki na miejscowym cmentarzu przed grobem, gdzie są złorzeni członkowie mojej rodziny.
W niedzielę w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Mikołaja Biskupa odbyła się uroczysta msza rocznicowa. Z dostępnych mi informacji wynika, że rok temu po raz pierwszy do komunii świętej przystąpiło 19 dzieci, wśród nich mój kuzyn - Adrian.
W kazaniu wygłoszonym podczas Eucharystii ks. proboszcz skupił się na dwóch rodzajach pamiętników. Pierwszy pisany dla jest samego siebie i chowany w półkach, drugi zaś to ten do którego każdy może zajrzeć i dokonać stosownego życzliwego wpisu. Taki wpis został już wielokrotnie dokonany przez Zbawiciela min.: w momencie poczęcia, następnie chrztu świętego, a ostatnio w pierwszej komunii świętej. Przyjęty sakrament nie jest ostatnim w życiu trzecioklasitów. Czeka ich bowiem jeszcze min. przyjęcie Ducha Świętego.
W mszy świętej nie uczestniczyło wiele osób, z drugiej strony wszystkie ławki były zajęte.
Czymś nowym było to, że przed liturgią słowa celebrans mówił imiona dzieci, które będą czytały i śpiewały. Podobnie uczynił przed modlitwą wiernych. Jednym z czytających był Adrian. Kilka minut po mszy świętej na placu kościelnym nie było już nikogo.
Pozdrawiam



Miniony tydzień obfitował w różne wydarzenia. Piątek był dniem odpustu parafialnego. Eucharystia wieczorna była koncelebrowana przez kilku kapłanów. Obecni byli min:. proboszcz parafii św. Franciszka z Asyżu, św. Jadwigi Królowej oraz naturalnie parafii do której należę. Głównym celebransem był kanclerz kurii ks. Andrzej.
W wygłoszonym kazaniu zachęcił obecnych do podążania drogami ku świętości. Umocnieniem na tej drodze ma być regularnie przyjmowana komunia święta.
Po mszy odbyła procesja wkoło kościoła zakończona pieśnią „Ciebie Boga Wysławiamy"
Wczoraj wybrałem się na diakonię modlitwy do Szczecna. Na spotkaniu były obecne te same osoby:czyli ja, Ela,Gosia, małżeństwa państwa Tadeusza i Ireny oraz Zbigniewa i Ireny. Spotkanie jak zawsze odbyło się na terenie plebanii naszego gospodarza - ks. Wojciecha.
Po odmówieniu brewiarza każdy z nas zajął się wyznaczonym przez proboszcza namiotem spotkania, który pochodził z Ewangelii na niedzielę.
Jako pomocne do medytacji dołączone zostały pytania:. Po pierwsze jaką jestem latoroślą ?. Jak trwam w Panu? Po drugie czy moje trwanie przynosi owoc obfity?
Następnie przeszliśmy na Eucharystię. Msza miała inny charakter niż to jest przyjęte zwyczajowo.
Zamiast kazania po udzieleniu komunii odbyła się Adoracja. Była poświęcona prośbie o powołania do służby Bożej w parafii i całym w kościele.
Pozdrawiam
Dziś będzie o wszystkim i o niczym.
Kiedy przygotowywałem wpis na sobotę okazało się, że nie wszystkie zdjęcia, które zrobiłem dobrze wyszły. Szczególnie żałuję tych ostatnich z młodą parą. Jedno wyszło źle, drugie zostało w aparacie. Z ważniejszych spraw w czwartek były imieniny ks. proboszcza. Obecny na Eucharystii rektor seminarium duchownego w naszym mieście po złożeniu życzeń ogłosił, iż solenizant został wybrany na ogólnopolskiego koordynatora pielgrzymek na Jasną Górę.
Jeśli coś przekręciłem poprawcie mnie proszę :).
Przeglądając strony internetowe znalazłem piosenkę służącą za podkład do tańca belgijskiego, bardzo popularnego na pielgrzymkach i rekolekcjach oazowych.
Wykonywana jest ona przez zespól „'t Smidje" i nosi tytuł „ Lais".
Oto jego polskie tłumaczenie, które znalazłem w internecie:
„Kowal"
[I] Posłuchajmy opowieści
a młodym kowalu
wszyscy o nim zapomnieli
Zaśpiewaj przy cieple ogniska
Ref. Miałem tylko swój młot, swój młot wyszedłem na spacer, trzymając go.
To nie do wiary, że Francuzka
zaślubiła kowala, co ma jeno młot
na wieki będę wierny jej
nigdy nie widziałem piękniejszej
Ref. Miałem tylko swój młot, swój młot wyszedłem na spacer, trzymając go.
Nigdy nie pozwalała mi pić
nigdy nie mogłem się bawić
nigdy nikt jej nie odwiedzał
ani nie zapraszał na wino
Ref. Miałem tylko swój młot, swój młot wyszedłem na spacer, trzymając go
Pomyśleć, ze się z nią ożeniłem!
już wolałbym zostać wdowcem
lub na wieki kawalerem być
byle się z dala od tej kobiety trzymać
Ref. Miałem tylko swój młot, swój młot wyszedłem na spacer, trzymając go 2X
W pierwszy dzień maja udałem się do kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Józefa Robotnika na ceremonię zaślubin Ewy i Wojciecha. Eucharystię koncelebrowało trzech kapłanów. Głównym celebransem był ks. Krzysztof Dziurzyński. Razem z nim w ofierze Eucharystycznej udział brali ks. Sławomir Sarek oraz wikariusz parafii, gdzie odbywał się ślub.
W wygłoszonym kazaniu moderator diecezjany Ruchu Światło - Życie- ks. Sarek nawiązał do dnia tygodnia- piątku mówiąc, że w dzisiejszych czasach ludzie są przesądni. Jako przykład podał pewnego harcerza, któremu pomógł, gdy ten uległ wypadkowi. Swoje nieszczęście przypisywał czarnemu kotu, który przebiegł mu drogę. Po dłuższej rozmowie okazało się, że sam przyczynił się do zaistniałego zderzenia. Stało się to poprzez to, iż prowadził pojazd o łysych oponach, za szybko wjechał w zakręt, poza tym nawierzchnia była mokra, gdyż wcześniej padał deszcz. Zachęcił do całkowitego zawierzenia panu Bogu, a zarazem bycia znakiem sprzeciwu wobec takich praktyk.
Zwracając się do nowożeńców zwrócił uwagę, iż słowami biorę sobie ciebie za żonę/ męża wyrażamy chęć przyjęcia drugiej osoby takiej jaka ona jest z jego wadami i zaletami. Chcemy być z tym człowiekiem już na zawsze. Na koniec homilii porównał młodą parę do dwóch terytoriów, ziem, które od dnia dzisiejszego będą jednością. ,,Nich uczyni to Duch Święty, którego zaraz będziemy wzywać" zakończył.
Po liturgii słowa nastąpiła uroczystość zaślubin, w trakcie której Ewa i Wojciech przysięgli sobie wzajemną miłość. Po wygłoszeniu tekstu przysięgi związek w asyście pozostałych kapłanów pobłogosławiony został przez osobę wygłaszającą kazanie.
W kościele było dużo zaproszonych gości z Ruchu oraz rodziny państwa młodych.
Życzeniom nie było końca. Oprawę uroczystości stanowiły połączone siły organisty i diakonii muzycznej.
Na koniec chcę złożyć nowożeńcom życzenia błogosławieństwa Bożego i wszelkiej pomyślności.
Pozdrawiam


W dniu wczorajszym postanowiłem kupić pewną książkę. Nastawiałem się na to od poniedziałku.
Powodem takiego stanu rzeczy była chęć podniesienia swojej wiedzy na pewien temat.
Zanim udałem się w swoją podróż poszedłem do Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej, gdzie wypożyczyłem dwie książki o Biblii.
W pierwszej z księgarniani do której zajrzałem stwierdzono, że nigdy nie mieli takiej pozycji.
Takie same wytłumaczenie poddano mi w drugiej i trzeciej. Do czwartej nawet nie wchodziłem, gdyż sprzedawane są w niej tylko i wyłącznie pozycje jednego wydawnictwa.
Wróciłem się więc do pierwszej i powiedziałem, że chcę ją nabyć poprzez zamówienie.
Tam po sprawdzeniu powiedziano mi, że nie ma takiej pozycji nawet w hurtowniach z książkami. Pani sprzedawczyni oznajmiła, że popyta i może gdzieś będzie. Kazała przyjść za tydzień.
Swoją drogą to dziwne, że 20 lat po upadku PRL-u nie można kupić określonego tytułu, ba nie ma go nawet w dostawców hurtowych.
Pozdrawiam
P.S. Dziękuję za wyrazy sympatii. Oznacza to że mój blog jest czytany i rozmyśla się o tym co jest napisane.
Po skończeniu przemów prelegentów doszło do podzielenia się uczestników na dwie grupy
Pierwsza wraz z księdzem z kieleckiego wydania niedzieli zajęła się tematem jak upowszechniać biblię w współczesnym świecie .Druga pod przewodnictwem ks. Dariusza Gącika pochyliła się nad tematem Biblia a kultura masowa. Ja byłem w tej drugie.
Wnioski, które wysunęły się z obu paneli są następujące:
Odnośnie pierwszego tematu:
kurs wiedzy biblijnej raz w tygodniu
maraton bibliny. Czytanie Pisma świętego od początku do końca
rozdawanie fragmentów czytań mszalnych po Eucharystii
Jeśli chodzi o drugi temat to uczestnicy stwierdzili, że Biblia i nauczanie Kościoła jest obecne w środkach masowego odbioru. Co prawda zdarza się, że powstają filmy godzące w dobre imię wiary ( ,,Kod Leonarda Da Vinici") ale to rolą chrześcijanina jest ukazywanie dobrych wzorców zachowania.
Uczestnicy zgodzili się z tezą, że najlepszym antidotum na obecne bolączki jest dobre wychowanie przyszłych pokoleń.
Następnie młodzież z Jędrzejowa przedstawiła pantominę, w której ukazana jest młoda dziewczyna. Na początku jest blisko z Bogiem ( Jezusem), potem odchodzi od Niego do kolejnych nałogów. Na końcu Zbawiciel bierze na siebie wszystkie jej grzechy i pomaga wyjść na prostą.
Pozdrawiam
W ostatnią sobotę wybrałem się pierwszy kongres biblijny w naszej diecezji.
O godzinie 10.00 w katedrze odbyła się celebracja słowa Bożego pod przewodnictwem biskupa ordynariusza. Po krótkiej homilii na temat Słowa Bożego wygłoszonej przez pasterza diecezji odbyło się przyjęcie kilku osób do Dzieła Biblijnego im Jana Pawła II w naszej diecezji.
Moją uwagę zwróciły umieszczone po obu stronach ołtarza ekrany na których pojawiały się teksty kolejnych pieśni.
Po nabożeństwie wraz z innymi osobami udałem się do seminarium duchownego, gdzie odbyła się kolejna część kongresu - wystąpienia prelegentów.
Pierwszym z nich był Ks. dr Piotr Łabuda z Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie, który przedstawił referat na temat „ Życie rodzinne według tablic domowych św. Pawła"
Profesor podzielił się swą dużą wiedzą dotycząca czasów Jezusa oraz św . Pawła. Następnie mówił o tym co w swych listach o życiu rodzinnym pisze Apostoł Narodów. Zwrócił uwagę, że słowo „poddane" użyte w stosunku do kobiet ma słabszy oddźwięk niż te użyte w stosunku do dzieci.
Słowo tam użyte tłumaczy się jako bezwzględne posłuszeństwo. Jednakże wszystkie te określenia w sensie ogólnym nie oznaczają niewolnictwa, lecz poddanie się woli Boga, bycie Bogu miłym. Zwrócił też uwagę na kontekst kulturowy i historyczny, który był obecnny w momencie powstawania listów św. Pawła do różnych wspólnot chrześcijańskich. Poza tym św. Paweł nakłada różne obowiązki także na mężczyzn, min. aby miłowali żony jak Chrystus umiłował Kościół.
Kolejnym prelegentem był Ks. Marian Królikowski, który skupił się na temacie „Kościół sługą słowa Bożego". Powiedział on, iż kościół jest depozytariuszem słowa Bożego i sługą tych, którzy głoszą Ewangelię.
Na koniec podał siedem przykazań dotyczących Słowa Bożego:
Czytać i słuchać Słowa Bożego
Wierzyć Słowu
Studiować Biblię
Modlić się Słowem
Zapamiętać Słowo
Słowem żyć
Słowo głosić
W następnym wpisie opiszę dalszy ciąg
Pozdrawiam
W dniu wczorajszym byłem u Adriana. W trakcie wizyty rozmawialiśmy na różne tematy. Następnie oglądaliśmy film zatytułowany „ Cud Terapii Gersona".Opowiada on o niemieckim lekarzu żydowskiego pochodzenia Maxie Gersonie, który już w 1928 roku wynalazł lekarstwo na raka. Kluczem do jego powstrzymania okazać się miała dieta oparta na piciu soków i jedzeniu sałatek warzywnych.
Bohater filmu z uwagi na swe pochodzenie po dojściu do władzy Hitlera wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Tam rozpoczął dalsze studia czego owocem była opublikowana książka :
„ Terapia Raka. Wyniki 50 przypadków". Opisał w niej 50 przypadków ludzi chorych na raka, którzy odzyskali zdrowie dzięki jego terapii
Max Gerson zmarł w 1959 roku otruty arszenikiem.
Jednakże film ten nie mówi tylko o jego życiu, ale przede wszystkim pracy, którą kontynuuje jego córka Charlotte, która ma dziś ponad 80 lat.
Ktoś czytający ten wpis mógłby powiedzieć, że tylu jest szarlatanów, którzy żerują na nieszczęściu chorych ludzi i biorą od nich pieniądze, nie dając nic w zamian, więc w tym przypadku jest podobnie.
Jednak tu tak nie jest. Występujący w tym filmie ludzie otwarcie mówią, że byli chorzy na nowotwór i lekarze dawali im kilka miesięcy życia. Tymczasem dzięki terapii Gersona żyją do dnia dzisiejszego. Dziś jak grzyby po deszczu powstają się kliniki leczące metodą tego człowieka min.: na Węgrzech i krajach azjatyckich.
Film ten można znaleźć na you tube, google video, chomikuj.pl oraz na moim blogu.
Pozdrawiam
Druga niedziela po Wielkiej Nocy poświęcona była miłosierdziu Boga do nas. W tym roku ten szczególny dzień postanowiłem spędzić inaczej niż w dotąd, a mianowicie pojechać do parafii pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego. Główna Eucharystia w tym dniu odbyła się o godzinie 11.00
pod przewodnictwem biskupa ordynariusza diecezji kieleckiej. Obecni byli proboszczowie z mojego miasta; dostrzegłem min. proboszcza mojej parafii, Józefa Robotnika, Niepokalanego Serca NMP oraz św. Franciszka z Asyżu. Oprócz tego zaproszeni goście z kapituł diecezji, sądu biskupiego i kurii.
W homilii pasterz diecezji mówił o Bożym miłosierdziu. Przedstawił bardzo wymowny przykład mówiący o tym, że nigdy nie wiadomo kiedy miłosierdzie Boże może dotknąć serca człowieka i przemienić go radykalnie.
W księdze kondolencyjnej wyłożonej po śmierci Jana Pawła II w katedrze znalazł się taki wpis: „ Nienawidziłem cię. Kiedy słyszałem twój głos w w radiu i telewizji wyłączałem je. Kiedy umarłeś poszedłem się wyspowiadać."
Zaapelował też aby każdy człowiek bez względu kim jest, z jakiej partii pochodzi otworzył się na miłosierdzie Boga.
Po mszy przed kościołem odbył się koncert zaproszonej na tą uroczystość orkiestry. Z uwagi na pewne sprawy po dwóch utworach opuściłem plac kościelny i udałem się do domu.
O godzinie 15.00 w mojej parafii odbyła się koronka do miłosierdzia Bożego.
Następnie prowadzący ją ksiądz proboszcz w krótkim słowie mówił o trzech wymiarach miłosierdzia. Pierwszy to przyjęcie go od Boga, drugi mówi o tym aby, umieć przyjąć go od człowieka, natomiast trzeci zwraca uwagę na to aby potrafić obdarować miłosierdziem drugą osobę.
Pozdrawiam
W dniu wczorajszym wybrałem się do kina „Moskwa" na film „ Generał Nil".
Obraz Ryszarda Bugajskiego opowiada o losach generała Augusta Emila Fieldorfa ps.
,, Nil" (1895-1953), dowódcy Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej AK. Akcja obejmuje lata 1947 -1953.
W retrospekcji została zrekonstruowana likwidacja „kata" Warszawy Franza Kutschery z lutego 1944 oraz wkroczenie Armii Czerwonej do Milanówka w 1945. W filmie ukazane są ostatnie lata życia tego człowieka, który wierność honorowi i wyznawanym zasadom cenił wyżej niż własne życie. Po przyjeździe do Polski ze Syberii, gdzie był dwa lata postanawia ujawnić się władzom PRL.
Po kilku latach względnego spokoju staje się obiektem nieustannego śledzenia, a następnie aresztowania pod fałszywym zarzutem współpracy z hitlerowcami i wydania rozkazu zabijania partyzantów radzieckich.
Bugajski demaskuje fałszywy i obłudny system sądownictwa we wczesnych latach komunizmu w Polsce.
Prowadząca proces sędzina uchyla pytania do świadka świadczące o niewinności głównego bohatera.
Zeznający w procesie były saper AK doprowadzony zostaje z więzienia Urzędu Bezpieczeństwa, gdzie poddany był brutalnym torturom. Nic dziwnego, że szybko przyznaje się do winy i obarcza nią generała. Następny „ świadek" na salę rozpraw zostaje wniesiony na noszach, gdyż sam na nią wejść o własnych siłach nie może
Obrazu zniewolenia dopełnia scena obrad Sądu Najwyższego, gdzie po telefonie z partii przewodniczący natychmiast zatwierdza wyrok śmierci bez dyskusji. Na obiekcje jednego z sędziów (znany z filmu „Popiełuszko. Wolność jest w nas" Adam Woronowicz), że coś jest nie tak prezes grozi wpisaniem do protokołu iż miał zdanie inne niż pozostali. Co w owych czasach w najlepszym wypadku oznaczało zwolnienie z pracy.
Oddany został tragizm młodego pokolenia, które walczyło z hitlerowskim najeźdźcą, a teraz gnije w katowniach UB. Widzimy to w scenie kiedy jeden z więźniów ze smutkiem mówi, że zabrany przed chwilą na egzekucje jego kolega przeżył okupacje a teraz przychodzi mu zginąć taką śmiercią.
Na uwagę zasługuje scenografia ,która bardzo dobrze pokazuje ducha i realia epoki. Widać bardzo sumienną pracę osób, które były za nią odpowiedzialne.
Obraz ten posiada też negatywy, jednakże ja ich specjalnie nie dostrzegam, dlatego oddajmy głos profesjonalnemu krytykowi: „ Ryszard Bugajski, zrealizował „Generała Nila" - opowieść o powojennych losach Augusta Emila Fieldorfa. (...) Film, choć realizacyjnie bez zarzutu, jest uproszczoną, martyrologiczną biografią, która mimo że szczegółowo rekonstruuje losy straconego na podstawie fikcyjnego wyroku generała, nie przybliża widzowi, jakim był człowiekiem i dlaczego uchodził za jednego z najbardziej charyzmatycznych oficerów AK. Dostajemy suchy, czarno-biały szkic, który mógłby być rozdziałem podręcznika historii. (...) Nil jest bowiem naszkicowany jak w amerykańskim produkcyjniaku - książę niezłomny, bez wątpliwości i bez odcieni szarości. Film Bugajskiego jest bardzo hollywoodzki, co działa miejscami na jego korzyść: solidnie zrobiony, z odpowiednim tempem. Gdyby powstał w USA i był opowieścią o losach jednego z tamtejszych bohaterów, mógłby liczyć na dużą widownię. (...) „Generał Nil" jest filmem przegadanym, bohaterowie komentują tu swój każdy krok jak w serialu, a ujmująca opowieść w klamrę postać chłopaka, któremu generał w otwierających scenach ratuje życie, by potem zobaczyć go w finale wśród strażników politycznego więzienia, woła o pomstę do nieba."
Na tym zakończę swój wpis.
Pozdrawiam
Miniony weekend obfitował w wydarzenia różnej natury. W piątek 50 lat skończyła moja mama.
Okrągły jubileusz uczciliśmy małym tortem i wieloma życzeniami. Zwłaszcza zdrowia.
W sobotę o godzinie 10.00 w naszej kaplicy odbyła się celebracja kolejnego kroku ku dojrzałości chrześcijańskiej. W krótkim kazaniu ks. Marcin podzielił się refleksją iż jeżeli chrześcijanin nie ma oparcia w Słowie Bożym bardzo szybko odchodzi nie tylko ze wspólnoty Ruchu Światło- Życie, ale niestety też z kościoła. Po południu udałem się do Rafała, gdzie spotkałem jego sympatię Darię. Następnie rozmawialiśmy na różne tematy.
Wieczorem wraz z ojcem wybrałem się na mecz siatkówki mężczyzn
Fart Kielce - Rosiek Syców. Mecz obfitował w emocje i nagłe zwroty akcji. Po pierwszych dwóch setach wygrywali goście. Powodem takiego stanu rzeczy były zepsute własne serwisy oraz brak skutecznego bloku. Wszystko odmieniło się w trzecim secie, który był bardzo zacięty i skończył się wygraną naszego zespołu 25- 22. W secie czwartym siatkarze Farta wspięli się na wyżyny swoich umiejętności. Wspaniałą postawą popisał się jeden z zawodników gospodarzy, który bezpośrednio z serwów zdobył 9 punktów z rzędu. Kilka punktów dołożyli pozostali członkowie zespołu. Ostatecznie opisany wyżej set zakończył się wygraną 25- 10. Piąty zakończył się też bezapelacyjnym zwycięstwem kielczan 25- 9.
Co oznaczyło wygraną naszego zespołu 3:2. W sporcie nie zawsze włożony trud przedkłada się na ostateczne zwycięstwo. Najprawdopodobniej zmęczony pięciosetowym pojedynkiem z soboty Fart następnego dnia przegrał decydujący o wejściu do wyżej ligi mecz 1- 3.
Jednakże nie wszystko jest stracone. Jak podają media w maju ma być rozegrany turniej ostatniej szansy w Jaworznie. Do I ligi awansują dwie najlepsze drużyny rywalizacji.
Wracając do meczu to nowa hala robi duże wrażenie. Szkoda tylko że posiada 2000 miejsc, gdyby miała ich więcej włodarze miasta mogliby się starać o rozgrywki międzynarodowe.
Przebudowy wymaga parking i plac wokół wspomnianego obiektu , gdyż nie wygląda to najlepiej.
W następnym wpisie napiszę o niedzieli miłosierdzia, będzie recenzja filmu „ Generał Nil " na którym byłem w dniu dzisiejszym.
Pozdrawiam
P.S. Zdjęcia wykonane w czasie meczu Fart Kielce(zielone stroje ) kontra Rosiek Syców ( czerwone )


W dniu dzisiejszym postanowiłem trochę ulepszyć swego bloga poprzez dodanie nowego szablonu oraz nauczenia się wstawiania filmów z internetu do niego.
Na początek czytelnicy moich wpisów będą mogli zobaczyć materiał upamiętniający tragedię w Kamieniu Pomorskim, gdzie 21 straciło życie. Miejmy nadzieję, że w przyszłości zostaną wypracowane procedury, które skutecznie wyeliminują zagrożenie pożarowe w podobnych obiektach. Oczywiście na ile jest to możliwe, bo nigdy w 100 % nie możemy wyeliminować ich ze swego życia. Zwykle jest to błąd człowieka lub siła natury. Albo kombinacja tych obu czynników.
Pozdrawiam
W dniu wczorajszym odbyła się bardzo szczególna uroczystość. W Wielkanoc miłość, wierność i uczciwość małżeńską przysięgali sobie Kasia i Grzegorz. Mszę koncelebrowało pięciu kapłanów na czele z księdzem proboszczem. Do świątyni przybyło dużo młodzieży związanej z oazą.
W kazaniu specjalnie przybyły na Eucharystię ks. Józef mówił aby całe ich wspólne życie było budowane na Chrystusie. Dał im też bardzo wymowny przykład.
Otóż 95 % interwencji nocnych policji w pewnym mieście dotyczy tylko i wyłącznie par żyjących w związkach niesakramentalnych. Przedstawiony przypadek ukazuje dobitnie że życie zgodne z Bożym planem gwarantuje stabilność życiową. Związek błogosławił moderator diecezjany Ruchu Światło- Życie w Kielcach ks. Sławomir Sarek. Asystowali mu dwaj wikariusze naszej parafii ks. Grzegorz i ks. Marcin. Przed błogosławieństwem ks proboszcz przypomniał pracę Kasi na rzecz parafii, jednocześnie życzył szczęścia na nowej drodze życia. Oprawę muzyczną stanowiła diakonia muzyczna naszej diecezji, która poprzez swój śpiew bardzo ubogaciła to wydarzenie.
Na koniec wypada mi tylko życzyć szczęścia i pomyślności młodej parze.
Pozdrawiam



niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 4254
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||

Mam na imię Łukasz, 30 lat.Skończyłem Politologię i Bibliotekoznawstwo na Akademii Świętokrzyskiej (obecnie Uniwersytet Świętokrzyski) Interesuję się polityką, historią. Lubię dobrą książkę.
Jestem w Ruchu Światło - Życie diecezji kieleckiej.Należę do diakonii modlitwy.
Blog o mnie i interesujących mnie sprawach
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: