Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Rekolekcje. Dzień Trzeci

wtorek, 31 marca 2009 19:59

W dniu dzisiejszym o. Roman mówił o grzechu. Według  niego największym obecnie grzechem jest brak jego  poczucia wśród ludzi. Tak często istota ludzka wybiera te przykazania, które jej odpowiadają

Takie patrzenie na świat, niestety obraca się przeciwko człowiekowi. Jako przykład podał pewną dziewczynę, która powiedziała, że nie czuje się człowiekiem. Powodem takiego stanu rzeczy był fakt uzależnienia od narkotyków od których już nie potrafiła się uwolnić.

Czasem grzech paradoksalnie może przyczynić się do dobra.

Tak było z pewną sparaliżowaną i przykutą do wózka inwalidzkiego kobietą, do której prowadzący rekolekcję czasem przychodził, kiedy był klerykiem

Często w trakcie tych wizyt modlili się wspólnie. Stałym punktem jej rozmowy ze Stwórcą było dziękowanie za swoje kalectwo. Nasz bohater zafascynowany takim podejściem do życia postanowił dowiedzieć się więcej o przyczynach jej zachowania.

W młodości prowadziła rozrywkowy tryb życia. Lubiła alkohol i towarzystwo mężczyzn, których często zmieniała jak rękawiczki. Pewnego razu wracała samochodem z dyskoteki i doszło do wypadku. W wyniku którego kierujący pojazdem poniósł śmierć zaś ona w wyniku doznanych obrażeń stała się osobą niepełnosprawną. Wydawać by się mogło, że to koniec tej historii,

W rzeczywiście było odwrotnie. Dzięki modlitwie odnalazła sens życia w pomaganiu innym.

Skończyła specjalistyczny kurs, aby móc lepiej wykonywać odkryte powołanie.

Swą opowieść zakończyła słowami, że gdyby nie doszło do tego wypadku dziś była by duchowym trupem. Ojciec Roman powiedział, też iż czasem człowiek brnie w grzechu, gdyż nie wierzy, ze może coś zmienić. W tym miejscu zacytował o. Pio z Pietrelciny, który pewnemu człowiekowi, który przyszedł do niego po radę powiedział że najważniejsze jest, że Bóg w niego wierzy.

Frekwencja w dniu dzisiejszy była mniejsza niż wczoraj, za to bardzo mało było ludzi spóźnionych.

Łatwiej też było się skupić na tym co dzieje się w kościele.


Pozdrawiam

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rekolekcje

poniedziałek, 30 marca 2009 19:58

Zanim napiszę o czym mówił w dniu dzisiejszym o. Roman powrócę do wczoraj.

Ksiądz rekolekcjonista opowiedział o pewnym grobie, który znajduje się na cmentarzu w Niemczech.

Jest to nietuzinkowy grób, gdyż obok krzyża znajduje się sierp.

Takie nagromadzenie symboli wydaje się niemożliwe.

A jednak!. Wiążę się z nim pouczająca historia.

W pewnej miejscowości mieszkała matka z synem. Była wdową, gdyż mąż zginął na wojnie.

Mimo wkładanego wysiłku w wychowanie syna, ten obrał złą drogę. Stał się złodziejem .

Pewnego dnia w trakcie rabunku zabił starsze zamożne małżeństwo.

Sąd wymierzył mu karę śmierci. Matka nie chciała się z tym pogodzić i często chodziła prosić burmistrza o ułaskawienie. Ten chcąc uwolnić się od nagabywającej go kobiety uciekł się do podstępu. Powiedział że jeśli od nocy do rana skosi sierpem łan zboża to on go uwolni.

Praca ta była nie do wykonania dla jednej osoby ze względu na czas i duży obszar.

Pomimo tych niesprzyjających warunków udało jej się wykonać zadanie, ale niestety przepłaciła to utratą życia.

Nie wytrzymało jej serce.

Burmistrz dotrzymał danego słowa i darował jej dziecku życie. Wyrodny syn postanowił od tej pory się zmienić. Na jej mogile oprócz symbolu miłości Boga do ludzi poprosił o wyrzeźbienie symbolu miłości matki do niego.

Natomiast dziś zakonnik skoncentrował się na słowie, które tak często może sprawiać ból poprzez niesłuszne oskarżenie. Jako zły przykład stosowania słowa podał  pewną kobietę, która za namową bliskich i lekarzy usunęła ciążę. Pomimo wielu spowiedzi do tej pory nie może sobie i tym osobom wybaczyć tego czynu. W trakcie kazania młodzież franciszkańska przedstawiła pantominę mówiącą o miłości Boga do ludzi. To od nas zależy, co z nią zrobimy.

Mówił też, że młodzi ludzie chcą żyć na próbę. Tymczasem tak się nie da, gdyż nie ma śmierci na próbę. Zaapelował o zastanowienie się nad swoim życiem i zbawieniem

Teraz zajmę się sprawami mniej przyjemnymi. Mianowicie jest to mała ilość osób w drugi dzień rekolekcji. Drugi aspekt to desakralizacja Mszy Świętej poprzez wchodzenie na nią dużo po czasie.

Szczerze mówiąc do końca kazania wchodziły nowe osoby, przeszkadzając w odbiorze Eucharystii.

Jednej nawet w jej trakcie zadzwonił telefon.

Wszystko to nie napawa optymizmem.

Pozdrawiam

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

Trzy dni

poniedziałek, 30 marca 2009 16:54

Minione trzy dni były pełne wydarzeń. W piątek pojechałem na krótką pielgrzymkę na Święty Krzyż. Wyjechaliśmy około 19.00. Wiozące nas autokary zatrzymały się na parkingu przed drogą prowadzącą do sanktuarium. Celem takiego zabiegu było odprawienie drogi krzyżowej.

Rozważania w niej zawarte dotyczyły spraw parafii i kwestii ogólnoludzkich.

Po dotarciu na miejsce odbyła się Eucharystia. Koncelebrowana była ona przez trzech wikariuszy naszej parafii, którzy pojechali z nami. Na uwagę zasługuje przyjęcie ojca kustosza, który ciepło nas przywitał i pożegnał po Eucharystii. W ostatnich słowach docenił trud jaki podjęli pielgrzymi przybywaj ąc do sanktuarium. Homilię wygłosił ksiądz Wojtek, który skupił się w niej na narzędziu męki Jezusa Chrystusa. Zapamiętałem ostatnie słowa kazania, w których mówił że, my nie dźwigamy swego krzyża samotnie ale jest z nami Jezus Chrystus. Po skończonej mszy świętej każdy z pielgrzymów mógł oddać hołd relikwii krzyża świętego przez ucałowanie.

O godzinie 23.00 byliśmy na miejscu. Następny dzień też był pełen wrażeń.

Przez dwie godziny pomagałem zbierać w jednym z supermarketów żywność dla ubogich.

O godzinie 14.00 wraz z ks Grzegorzem wyruszyliśmy na drogę krzyżową. Miejscem docelowym naszej wędrówki był stok „Telegraf" znajdujący się obok naszej parafii.

Szkoda że było nas tak niewielu - 8 osób, ale cóż tak czasem to bywa.

Kiedy weszliśmy na szczyt okazało się, że pokryty jest on jeszcze śniegiem.

Kilka osób oddawało się ostatnim chwilą zimowego szaleństwa.

Natomiast wczoraj rozpoczęły się się rekolekcje wielkopostne. Prowadzi je franciszkanin o. Roman- proboszcz parafii świętego Franciszka z Asyżu w moim mieście.

Powiem szczerze na początku jego słowa   nie trafiały do mnie.  Druga część była o wiele mocniejsza i zmuszająca do zastanowienia się nad pewnymi sprawami i swoim życiem.


Pozdrawiam


 

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wizyta w W.S.D w Kielcach na sztuce ,,Fizycy" Friedricha Dürrenmatta

poniedziałek, 23 marca 2009 18:33

W dniu wczorajszym byłem na spektaklu ,,Fizycy" Dürrenmatta wystawianym w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach. Opowiada on o pewnym fizyku -Janie Wilhelmie Möbiusie, który wynalazł formułę matematyczną mogącą zmienić losy świata.

Świadom wynikających z jego odkrycia ubocznych skutków decyduje się na spalenie swoich notatek i pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Tymczasem w szacownej klinice dochodzi do serii dziwnych morderstw.....

Wbrew pozorom sztuka ta nie jest kolejnym łatwym kryminałem, ale porusza problem odpowiedzialności za siebie i drugiego człowieka ( ludzkość).

Mimo że wydaje się,  że  główny bohater przegrywa,  tak naprawdę  okazuje się, iż dobrze odczytał swoje powołanie.

Na uwagę zasługują kreacje kleryków grających w przedstawieniu. Ich praca i trud włożony w przedstawienie jest widoczny w trakcie całego spektaklu i budzi podziw.

W sztukę zostały wplecione echa aktualnych wydarzeń społeczno-sportowych dziejących się w naszym kraju, co niewątpliwie przyczyniło się do lepszego jej odbioru

Jak w każdej recenzji musi znaleźć się jakiś negatyw.

Zarzut skierowany jest do autora sztuki, który nie dostatecznie wyjaśnił powody zabicia pielęgniarki przez głównego bohatera. Wątek ten wydaje mi się papierowy i nie potrzebny. Z drugiej strony patrząc na konstrukcję dzieła jest wprost przeciwnie. Cóż czasem zdarza się taki paradoks.

Pozdrawiam

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

Recenzja filmu ,, Popiełuszko. Wolność jest w nas"

niedziela, 08 marca 2009 19:38

W dniu wczorajszym wraz z rodziną byłem na projekcji filmu ,, Popiełuszko. Wolność jest w nas". Przed obejrzeniem gruntowanie przestudiowałem recenzje w środkach masowego przekazu. Wnioski, które wysuwali dziennikarze nie były zachęcające. Jeden z nich napisał: „ Historia Popiełuszki upozowana została wręcz na biblijne dzieje ofiary Chrystusa ponoszonej w imię dobra Polski, wiary i narodu. Ksiądz Jerzy prawie jak Chrystus w „Pasji" Gibsona nie robi właściwie nic innego, tylko szykuje się na swoje męczeństwo jakby świadomy, że stanie się zbawicielem, mitem założycielskim wielkości polskiego Kościoła, który podczas nocy stanu wojennego wykształcił swą pozycję jedynej opoki, na której mogli się wesprzeć ci, którzy tam, gdzie ZOMO, nie chcieli i dzisiaj nie mogą stać (...) mam wrażenie, że ksiądz Popiełuszko zasłużył na film inny. Trudniejszy, odważniejszy. Taki, który opowiedziałby o nim jak o człowieku, a nie wyłącznie o micie wtłaczanym na siłę w hagiograficzne i ideologiczne ramy. Może kiedyś taki film uda się nakręcić, na razie powstał obraz, przed którym można albo paść na kolana, albo stanąć tam, gdzie kiedyś stało ZOMO. Innego wyboru nie ma "

Pomimo przedstawionych powyżej krytycznych uwag uważam że omawiane dzieło to film dobry.

Widzimy młodego pełnego pasji kapłana, który zawsze jest otwarty na drugiego człowieka. O jego postawie nie świadczą słowa ale i przede wszystkim jego czyny.

Grający postać księdza Adam Woronowicz dobrze oddał postać heroicznego kapłana.

Niewątpliwie pomocnym okazało się to że sam pochodzi z Podlasia. Jego rodzinne strony znajdują się 40 km od domu Popiełuszków.

Na uwagę zasługują pełne rozmachu sceny zbiorowe manifestacji w dniu 3 mają i strajku w Hucie Warszawa. Film ogląda się dobrze, gdzie nie gdzie widzimy wstawki dokumentalne z omawianych wydarzeń. Pełne napięcia są ostatnie sceny kiedy ukazany jest mord na kapłanie.

Zastosowano wiele efektów specjalnych min.: przy pomocy komputera został stworzony przejazd czołgów przez ulice Warszawy w czasie stanu wojennego .

Tym niemniej zauważam w nim pewne wady.

Po pierwsze brak mi przemiany kleryka Alfonsa w oddanego służbie narodowi ks. Jerzego.

W ostatniej fazie filmu mógł być bardziej oddany dramat tego człowieka wokół którego zaczyna zaciskać się pętla S.B. Działania aparatu przemocy tuż  przed śmiercią  ukazane są epizodycznie w postaci osób robiących mu znienacka zdjęcia i listów z pogróżkami.

Dziś kiedy archiwa tajnych służb są otwarte wiemy że z „siłami zła" współpracowali osoby świeckie a także niestety kapłani. Ich meldunki pomagały w rozpracowaniu księdza Jerzego.

Wątek ten niestety nie został podjęty. Jest on zaledwie zasygnalizowany w postaci przekazania że taka a taka osoba podpisała dokument o współpracy bezpieką i chce o tym fakcie powiadomić po Eucharystii. Co wywołuje u kapłana „Solidarności" uczucie bezsilności i płacz.

Wstawki dokumentalne choć pomagają w oglądaniu filmu czasem są przydługie i wytrącają z dalszej akcji.

Ogólnie rzecz biorąc pomimo ukazanych niedociągnięć uważam że warto wybrać się na ten film

Pozdrawiam

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

Spotkanie diakonii modlitwy w Szczecnie. Trzydzieste piąte urodziny Rafała

poniedziałek, 02 marca 2009 17:49

Dzień wczorajszy upłynął na podróżach.

Najpierw pojechałem na diakonię modlitwy do Szczecna. W spotkaniu uczestniczyły te co zawsze osoby plus Ewa z przyszłym mężem. Po wspólnej modlitwie brewiarzowej udaliśmy się na mszę świętą. W trakcie Eucharystii  rodziny wraz z dziećmi  przed pierwszą komunią świętą zobowiązały się do regularnej lektury Pisma Świętego. Przyrzeczenie to zostało poprzedzone uroczystym poświeceniem Biblii przez księdza proboszcza .W kazaniu ks. Wojciech podkreślił rolę Słowa Bożego w życiu chrześcijanina. Mówił o tym że w przeszłości bardzo trudno było dostać Pismo Święte.

Podczas jednej z pielgrzymek Jana Pawła II dowiedział się że w Częstochowie rozdają z tej okazji Słowo Boże natychmiast tam pojechał Powiedział też że Biblia jest nam daleka , ale zarazem i bliska, Gdyż leży ona gdzieś na zakurzonej półce i nie jest w ogóle używana. Warto by było coś z tym zrobić. Podzielił się też własnym przykładem mówiąc o sytuacjach w których Biblia dodawała mu sił i natchnienia do dalszej pracy duszpasterskiej.

Przykładem może być budowa kościoła w poprzedniej parafii, kiedy czasem nie wiadomo z jakiego powodu przychodzili ludzie do pomocy, którzy nie byli do tego skorzy.

Potem pojechałem na urodziny do Rafała. Wśród zaproszonych była była jego sympatia - Daria i Adrian. Poznałem tez dwóch jego kolegów - Mariusza i Mirka.

O 22.30 byłem już w domu

Pozdrawiam

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 4254

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

Mam na imię Łukasz, 30 lat.Skończyłem Politologię i Bibliotekoznawstwo na Akademii Świętokrzyskiej (obecnie Uniwersytet Świętokrzyski) Interesuję się polityką, historią. Lubię dobrą książkę.
Jestem w Ruchu Światło - Życie diecezji kieleckiej.Należę do diakonii modlitwy.

O moim bloogu

Blog o mnie i interesujących mnie sprawach

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 17.12.2008 16:54:24
  • autor: Me
  • treść: No cóż, Twój kolega ...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 4254

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 05.06.2009 14:11:50
  • autor: s
  • punkty: 100
  • treść: :)...